W Studzienicach będą dwujęzyczne nazwy miejscowości. Procedura ruszyła. A jak będzie w innych gminach?

Maria Sowisło
Maria Sowisło
fot. Joanna Kielas/arch. Polskapress
Gmina Studzienice dołączy do pięciu samorządów w powiecie bytowskim, w których tablice z nazwami miejscowości są w językach polskim i kaszubskim. Tymczasem wyniki trwającego spisu powszechnego mogą sprawić, że wprowadzenie dwujęzycznych tablic nie będzie wymagało nawet konsultacji społecznych.

Obecnie w powiecie bytowskim dwujęzyczne nazwy miejscowości są w gminach Bytów, Parchowo, Tuchomie i Czarna Dąbrówka. Pozostałe – Studzienice, Kołczygłowy, Miastko, Trzebielino i Borzytuchom – mają tradycyjne tablice drogowe.

- Z moich informacji wynika, że samorządy tych gmin czynią starania by wprowadzić dwujęzyczne tablice – mówi prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Bytowie Teresa Cieplik.

- Trwający spis powszechny pokaże, jaka jest sytuacja i na ile czujemy się Kaszubami. Często namawiamy, żeby mieszkańcy się otwierali i potwierdzali przynależność do Kaszub. Niektórzy jednak twierdzą, że nieładnie mówią po kaszubsku i niekoniecznie powinni to zaznaczyć. A przecież ten język jest inni niż literacki. Gorąco namawiam, by deklarować przynależność do Kaszubów

– dodaje Cieplik.

W Miastku tablic kaszubskich nie będzie

Tymczasem włodarze Miastka, Kołczygłów, Trzebielina i Borzytuchomia zaznaczają, że na terenach tych samorządów mieszkają Kaszubi, ale nie są w większości. Dlatego też nikt z wójtów i burmistrz Miastka nie występował z inicjatywą wprowadzenia dwujęzycznych nazw. Co ciekawe, wszystkie samorządy korzystają ze zwiększonej subwencji oświatowej spowodowanej nauczaniem języka kaszubskiego w szkołach.

- Nie przypominam sobie takiej propozycji czy intencji by wprowadzać dwujęzyczne tablice. Jeśli jednak będzie potrzeba i wola mieszkańców, zastanowimy się nad tym. Dobrze by było, żeby była ta inicjatywa społeczna

– mówi wójt Kołczygłów Artur Kalinowski, któremu wtóruje burmistrz Miastka Danuta Karaśkiewicz. - Na pewno muszą być konsultacje społeczne i inicjatywa oddolna. W Miastku są różne narodowości, więc mogłoby się okazać, że nazwy miejscowości musiałyby być więcej niż dwie. Nigdy nie było takich rozmów. To powinna być decyzja mieszkańców – mówi Karaśkiewicz.

Kaszubi w Trzebielinie są w mniejszości

W identycznym tonie wypowiada się wójt Trzebielina Tomasz Czechowski. - Nasza gmina historycznie rzeczywiście należy do Kaszub. Narodowościowo jednak jesteśmy mieszanką i wcale Kaszubi nie dominują. Przez długie lata były to tereny niemieckie.

Mieszkają tutaj więc osoby wywodzące się z tej narodowości, ale też dużo ze wschodu, z kieleckiego, Ukraińcy lub Polacy z Ukrainy. Nam jest bliżej do Miastka i Białego Boru niż do Bytowa

– mówi wójt Czechowski i zaznacza, że wprowadzenie dwujęzycznych nazw musiałoby się odbyć po konsultacjach społecznych. - Jesteśmy wielonarodowościową gminą i żadna z nacji nie czuje dominacji – dodaje wójt Trzebielina.

Bardzo podobna sytuacja jest w Borzytuchomiu. Tutaj jednak wójt Witold Cyba wskazuje na tolerancję i wzajemne zrozumienie.

- Proszę zwrócić uwagę na nasz herb i flagę. Dominują w obu kolory błękitny i żółty. To kolory kaszubskie, ale też ukraińskie. Żyjemy w wielonarodowościowym miejscu, gdzie wszyscy się akceptują i tolerują.

Nawet się nie zastanawiałem nad wprowadzeniem dwujęzycznych nazw miejscowości, bo uważam że przeświadczenie i świadomość o własnych korzeniach to podstawa. Uważam, że tożsamość kaszubska jest typowa dla Lipnicy, Tuchomia, Parchowa i Czarnej Dąbrówki – terenów endemicznie kaszubskich – mówi wójt Borzytuchomia Witold Cyba.

Studzienice nie będą czekać na wyniku spisu powszechnego

Tymczasem okazuje się, że jeśli w trwającym obecnie spisie powszechnym, co najmniej 20 proc. mieszkańców danej gminy zadeklaruje przynależność do Kaszub, to samorząd może bez przeprowadzenia konsultacji społecznych wprowadzić dwujęzyczne nazwy miejscowości. Czekać na to nie ma zamiaru wójt Studzienic Bogdan Ryś. Ruszyła już procedura zmiany tablic drogowych.

- Kilka lat temu dyskutowaliśmy na ten temat. Wówczas wniosek przepadł, bo jeden z radnych uznał, że wprowadzi to chaos i niepotrzebne zamieszanie. Moim zdaniem to bzdura i nonsens. Jestem już po rozmowach z radnymi i mam zielone światło. Nie będziemy białą plamą na mapie powiatu. Będziemy robić konsultacje społeczne podczas zebrań wiejskich, bo na wyniku spisu powszechnego będziemy czekać bardzo długo – zapowiada wójt Studzienic.

Spis powszechny rozpoczął się 1 kwietnia 2021 roku i ma potrwać do końca września.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie