W Studzienicach na razie nie będzie kaszubskich nazw miejscowości. Wyniki spisu powszechnego mają dać zielone światło

Maria Sowisło
Maria Sowisło
Magdalena Gębka-Scuffins
Udostępnij:
Zaskakujące wyniki ankiety w sprawie wprowadzenia kaszubskich nazw miejscowości w gminie Studzienice. Większość była za, ale frekwencja nie pozwala uznać takich konsultacji za wiążące. Teraz samorządowcy czekają na wyniki spisu powszechnego.

Gmina Studzienice na mapie powiatu bytowskiego jest jedną z pięciu gmin, które nie mają kaszubskich nazw miejscowości na tablicach drogowych i kierunkowych. Pozostałe, jak Bytów, Parchowo, Tuchomie i Czarna Dąbrówka podkreślają swoją przynależność do Kaszub.

Samorządowcy ze Studzienic postanowili więc wiosną ubiegłego roku przeprowadzić wśród mieszkańców ankietę. Okazało się jednak, że o ile większość jej uczestników opowiedziała się za wprowadzeniem drugiej – kaszubskiej – nazwy miejscowości, o tyle zbyt niska frekwencja nie daje zielonego światła dla takich zmian. W konsultacjach zostały uwzględnione głosy pełnoletnich mieszkańców gminy Studzienice. Łącznie uprawnionych było 2900 osób, ale udział wzięło 663. Spośród nich 11 było przeciwnych, a reszta za.

Średnia frekwencja w gminie wyniosła więc zaledwie 22,86 procent. Aby wprowadzić dwujęzyczne tablice, udział w konsultacjach musiałoby wziąć co najmniej 50 proc. osób uprawnionych.

- Naprawdę nie wiem dlaczego tak się stało. Tym bardziej, że konsultacje prowadziliśmy w tradycyjny sposób, na kartach do głosowania oraz w internecie. Ankieta słabo nam wyszła. Może nie wszyscy się określili z powodu brak czasu? Niezrozumienia tematu? Nie wiem, naprawdę

– mówi z nieukrywaną przykrością wójt Studzienic Bogdan Ryś. - Dziękuję tym, którzy się zaangażowali i wzięli udział. Decyzję mieszkańców uszanujemy – dodaje Ryś i zaznacza, że nie można wnioskować, że mieszkańcy nie czują się Kaszubami.

- Nasza gmina jest kaszubska. Cały czas podkreślamy nasza tradycję. W trzech szkołach uczymy języka kaszubskiego, a kaszubszczyzna jest w zwyczajach i sposobie funkcjonowania rodzin.

Może mieszkańcy mieli obawy, że to będzie wymagać zmiany dokumentów? Nie wiem. Różne mam przypuszczenia. Nawet takie, że mogli pomyśleć o kosztach dla gminy związanych z wymiana tablic drogowych i kierunkowych. A to przecież w całości finansuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – dodaje Bogdan Ryś.

Samorządowcy z gminy Studzienice nie zasypiają gruszek w popiele. Postanowili zaczekać na wyniki spisu powszechnego. Jeśli bowiem okaże się, że 20 proc. mieszkańców zadeklarowało przynależność do Kaszubów, dwujęzyczne nazwy miejscowości będą mogły być wprowadzone. I będą.

- Wyników ze spisu jeszcze nie mamy i pewnie długo będziemy na nie czekać. Zobaczymy co wyjdzie. Liczę na to, że będziemy mogli dokonać takich zmian ze względu na to, że spisywaliśmy się rodzinami. Jeśli więc ktoś z rodziny zadeklarował przynależność do Kaszubów, to razem ze współmałżonkiem, dziećmi i wszystkimi osobami z nim zamieszkującymi. Poprzedni spis powszechny obejmował tylko osoby pełnoletnie. Wówczas też przynależność do Kaszubów deklarowało mniej niż 20 proc. mieszkańców gminy Studzienice

– wyjaśnia wójt Studzienic.

Jak wynika z harmonogramu publikacji zgromadzonych w spisie powszechnym danych, pierwsze dotyczące gmin mają być udostępnione dopiero we wrześniu 2022 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie