Wójt Czarnej Dąbrówki będzie musiał wydać decyzję o usunięciu i utylizacji odpadów

Maria Sowisło
Maria Sowisło
fot. Maria Sowisło
Prokuratura Okręgowa w Słupsku włączyła się do postępowania w sprawie podejrzenia o nielegalne składowanie odpadów w Czarnej Dąbrówce. Prokuratorzy będą sprawdzać czy było na to pozwolenie i jeśli tak, kto do tego dopuścił. A jeśli nie, to efektem ma być wydanie decyzji nakazującej usunięcie i utylizacja odpadów.

Około 1000 beczek z prawdopodobnie chemicznymi odpadami znaleźli w połowie lutego 200 metrów od osiedla mieszkaniowego w Czarnej Dąbrówce inspektorzy Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku. Do budynku poinwentarskiego przy ulicy Ogrodowej wchodzili w asyście policji, prokuratury i strażaków (WIĘCEJ TUTAJ).

- Prowadzimy postępowanie w sprawie składowania wbrew przepisom odpadów zagrażających życiu lub zdrowiu człowieka – mówił nam Patryk Wegner, prokurator rejonowy w Lęborku. - Biegły z zakresu badań fizyko-chemicznych wstępnie ustalił, że w zbiornikach znajduje się znaczna ilość odpadów takich, jak ciecze ropopochodne i rozpuszczalniki. W dalszym toku postępowania będziemy dokładnie badać odpady. Teren jest pod stałym nadzorem policji – dodał lęborski prokurator, który ze względu na dobro śledztwa nie ujawnia więcej szczegółów.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prokurator z Lęborka złożył wniosek o przejęcie postępowania przez słupską okręgówkę. - Prokurator okręgowy uznał, że nie jest to nie wiadomo jak skomplikowana sprawa, by przejąć ją miałaby Prokuratura Okręgowa w Słupsku – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk.

Terenu gdzie znalezione zostały chemikalia, całą dobę pilnują policjanci. Istnieje bowiem obawa, że beczki zostaną wywiezione lub może dojść do podpalenia. Tymczasem swoje czynności rozpoczęli także prokuratorzy ze Słupska.

- Prokuratura Okręgowa w Słupsku zainicjowała postępowanie pozakarne, w ramach którego prokurator chce ustalić czy osoba, która składowała odpady dysponowała pozwoleniem na ich składowanie.

Jeśli ustali, że takie pozwolenie jest, to wystąpi do tego urzędu, który je wydawał, z wnioskiem o jego cofnięcie i jednocześnie zwróci się do wójta o wszczęcie postępowania administracyjnego zmierzającego do wydania decyzji o usunięcie i utylizację tych odpadów. To działania pozakarne na gruncie prawa administracyjnego – mówi Paweł Wnuk. - Póki co, prokurator prowadzi część wstępną.

Zwrócił się do urzędów o informację czy takie postępowania są prowadzone lub były prowadzone. Na przykład do wójta z zapytaniem czy jest prowadzone postępowanie administracyjne, zmierzające do wydania decyzji o usunięciu i utylizacji odpadów. Jeśli wójt odpowie że tak, to prokurator do takiego postępowania przystąpi i będzie składać określone wnioski. Jeśli odpowie że nie prowadzi i nie wszczął, to Prokuratura Okręgowa wystąpi z wnioskiem o wszczęcie takiego postępowania. Jego efektem ma być decyzja o usunięcie i utylizacji odpadów

– mówi Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

Pozwolenia na składowanie odpadów wydaje starosta bytowski. Jak nas poinformowała naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Bytowie Małgorzata Zielonka, przy ulicy Ogrodowej w Czarnej Dąbrówce jest jedna taka decyzja.

- W 2011 roku firma z Kobylnicy uzyskała pozwolenie na wytwarzanie odpadów w związku z eksploatacją instalacji zlokalizowanej przy ulicy Ogrodowej w Czarnej Dabrówce. Instalacja była wykorzystywana podczas produkcji zbiorników na gaz do pojazdów silnikowych. Na podstawie wykazu odpadów, w ramach prowadzonej działalności przez te firmę, takie odpady jak rozpuszczalniki i ciecze ropopochodne nie były wymienione w decyzji

– mówi Małgorzata Zielonka.

Tymczasem mieszkańcy Czarnej Dąbrówki obawiają się, że zgromadzone w budynku poinwentarskim odpady, nie są jedynymi na tej działce.

- Przez jakiś czas, dzień w dzień jeździły tam koparki. Może zasypali coś obok tej chlewni

– zastanawia się jeden z mężczyzn i dodaje, że w odległości ok. 200 metrów od składowiska odpadów, znajduje się ujęcie wody. - Jeśli coś zakopali i to zacznie przeciekać, to nas wszystkich wytruje – dodaje poirytowany mieszkaniec Czarnej Dąbrówki.

Jak udało nam się ustalić, na działce policjanci i prokurator nie znaleźli nawet śladów po ewentualnych wykopach. Koparki faktycznie jednak tam pracowały.

- Otrzymaliśmy zlecenie na uprzątnięcie tego budynku i remont dachu – usłyszeliśmy od robotników budowlanych, pracujących przy gmachu znajdującym się obok chlewni. - Musieliśmy wywieźć wszystko, dlatego wykorzystaliśmy do tego ciężki sprzęt – dodali mężczyźni.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mieszkaniec

Wojt dolki kopie i nos wtyka wszedzie aby uprzykszyc zycie ludziom ten czlowiek jest bez sumienia ludzkiego. Tam gdzie powinien byc i czym powinien sie zajac to ręce umywa. Ja jako mieszkanka czekam na wode od 2017r gdzie wojt obiecal przylacze i co teraz rece umywa i walczymy z problemem najpierw trzeba zacząć porzadki od siebie a potem od innych.

Dodaj ogłoszenie