Policjanci z Miastka i Lipnicy ratowali uchodźców z Ukrainy. Poświęcili na to swoje urlopy

Maria Sowisło
Maria Sowisło
Jak przyznają bytowscy policjanci, czasu na robienie zdjęć nie było. Na fotografii Marcin Rychcik i bus wypełniony po brzegi najbardziej potrzebnymi w Ukrainie rzeczami
Jak przyznają bytowscy policjanci, czasu na robienie zdjęć nie było. Na fotografii Marcin Rychcik i bus wypełniony po brzegi najbardziej potrzebnymi w Ukrainie rzeczami z arch. KPP w Bytowie
Udostępnij:
Nie szukali poklasku, a po prostu chcieli pomóc obywatelom Ukrainy. Mowa o sierż. szt. Piotrze Sandaku i st. sierż. Marcinie Rychciku. Część swojego urlopu poświęcili na pomoc uciekającym przed wojną na Ukrainie uchodźcom.

Plan był prosty – pomoc Ukraińcom. Policjant ogniwa patrolowego z komisariatu w Miastku sierż. szt. Piotr Sandak i policjant patrolu z posterunku w Lipnicy st. sierż. Marcin Rychcik zaplanowali, że część swojego urlopu wypoczynkowego poświęcą na pomoc uciekającym przed wojną na Ukrainie uchodźcom.

- Wynajęli busa i wśród swoich rodzin, przyjaciół, policjantów z jednostki oraz darczyńców zorganizowali zrzutkę pieniędzy i najpotrzebniejszych rzeczy. Dodatkowo z Parchowa zabrali m.in. śpiwory, a z Tuchomia zabrali sprzęt medyczny i ruszyli na granicę. Na miejscu po przekazaniu rzeczy zarejestrowali się w punkcie recepcyjnym, jako darmowy transport dla potrzebujących. Przez pięć dni przewozili uchodźców z granicy do miast w Polsce. Były to matki z małymi, kilkuletnimi dziećmi, niemowlakami. Zdarzył się transport matki z chłopcem na wózku inwalidzkim. W sumie podczas całego wyjazdu przejechali około 4 tysiące kilometrów

– relacjonuje rzecznik prasowy bytowskich policjantów Dawid Łaszcz.

Mundurowi po każdym transporcie uchodźców w bezpieczne miejsce nie wracali na ukraińską granicę. Z kolei ich koleżanka - policjantka z posterunku w Kołczygłowach sierż. Patrycja Baran - poprzez media społecznościowe wyszukiwała i wskazywała im, gdzie w danym mieście czekają darczyńcy. Dzięki temu mundurowi stale dostarczali leki, opatrunki i inne niezbędne rzeczy na granicę.

Marcin Rychcik i Piotr Sandak nie chcą rozmawiać o tym, co zrobili. Przyznają jedynie, że nie o poklask i uznanie chodziło, a o realną pomoc.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie