Miastko. Nie wierzą w umiejętności spawaczy po kursach urzędu pracy

mateo
Dyrektor Robert Hanisz w magazynie, którego wybudowanie kosztowało 8 milionów złotych, a wyposażenie będzie kosztować kolejne 4 miliony.
Dyrektor Robert Hanisz w magazynie, którego wybudowanie kosztowało 8 milionów złotych, a wyposażenie będzie kosztować kolejne 4 miliony.
Powiatowy Urząd Pracy w Miastku wyszkolił ostatnio ponad 30 spawaczy pod potrzeby firmy Dajar. Ludzie ci jednak nie znajdą tam pracy, bo firma ma inny sposób na znalezienie fachowców.

Powiatowy Urząd Pracy w Miastku wyszkolił ostatnio ponad 30 spawaczy pod potrzeby firmy Dajar. Ludzie ci jednak nie znajdą tam pracy, bo firma ma inny sposób na znalezienie fachowców.
- Wprawdzie złożyliśmy w urzędzie pracy zapotrzebowanie na spawaczy z uprawnieniami, ale marnie to widzę. Wolę sam wyszkolić ludzi bez uprawnień, ale żeby chociaż spawać umieli - mówi Robert Hanisz, dyrektor produkcji miasteckiej firmy Dajar.
Zarząd firmy nie wierzy w fachowość bezrobotnych wyszkolonych w urzędzie. Poza tym dyrektor narzeka na system szkoleń bezrobotnych. Twierdzi, że urząd pracy powinien martwić się też o tych, którzy już pracują, ale grozi im bezrobocie.
- Urząd powinien robić wszystko żeby ludzie, którzy teraz pracują, nie zostali jutro zwolnieni. Powinien szkolić takich pracowników na własny koszt - podkreśla Hanisz. - Jeślibym ja chciał przeszkolić swoich pracowników na kursach urzędowych, to powinienem najpierw ich zwolnić, a po szkoleniu znowu przyjąć do pracy - dodaje.
- To suwerenna decyzja kierownictwa firmy i my nic nie możemy zrobić. Tych ludzi jednak na pewno nie szkoliliśmy na marne. W tej chwili jest zapotrzebowanie na spawaczy, którzy bez problemu znajdą pracę w innym zakładzie - zapewnia Genowefa Klusek, kierownik miasteckiej filii Powiatowego Urzędu Pracy w Bytowie. - Z drugiej strony dobrze wiem jakie są wymagania pracodawców. Oni chcieliby mieć pracownika z odpowiednim stażem i umiejętnościami, a my szkolimy ludzi, którzy często dopiero zaczynają swoją karierę na rynku pracy - dodaje.
Dajar potrzebuje fachowców, bo firma wciąż się rozwija. Niedawno wybudowano nową halę magazynową, gdzie zatrudnienie znajdą kolejne cztery osoby.
- Dzięki tej hali jesteśmy bardziej elastyczni w naszej produkcji i mogliśmy już zwiększyć zatrudnienie na produkcji ze 103 do 143 osób - wyjaśnia dyrektor Hanisz. - Potencjał tej fabryki jest jednak taki, że mogłoby tu pracować od 300 do 400 osób. Wszystko zależy od tego z jakim powodzeniem będziemy sprzedawać nasze produkty na rynku - dodaje.
Dajar wciąż się rozwija. W tej chwili jest wiodącym w Polsce i czwartym w Europie producentem metalowych mebli ogrodowych. W Miastku produkowane są tylko metalowe stelaże do mebli. Poduszki szyte są w Koszalinie, a meble drewniane są robione w Białymstoku.
- Dajar to przede wszystkim firma handlowa i dystrybucyjna. Mamy siedem centrów handlowych. Sprzedajemy tam m.in. szkło nietłukące francuskiej firmy Luminarc, a produkcją zajęliśmy się dopiero w 2002 roku - dodaje Hanisz.

Rząd ustąpi górnikom? Trudne negocjacje

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie