Miastko. Górę gruzu od chodnika oddziela tylko stary płot - remont "bez głowy"

Mateusz Węsierski
Sterta gruzu rośnie z dnia na dzień i może runąć na chodnik, którym chodzą dzieci. fot. Mateusz Węsierski
Sterta gruzu rośnie z dnia na dzień i może runąć na chodnik, którym chodzą dzieci. fot. Mateusz Węsierski
Niebezpiecznie przechylający się płot i sterta gruzu zagrażają przechodniom na ulicy Chrobrego w Miastku. To efekt pracy firmy remontującej mieszkania w gminnym budynku.

Niebezpiecznie przechylający się płot i sterta gruzu zagrażają przechodniom na ulicy Chrobrego w Miastku. To efekt pracy firmy remontującej mieszkania w gminnym budynku.

Hałda z dnia na dzień powiększa się, a mieszkający tu ludzie ze zgrozą obserwują, jak niczego nieświadome dzieci przechodzą obok, wracając ze szkoły. W drodze do domu mijają pochylający się przerdzewiały płot. A za nim potężną stertę gruzu z licznymi metalowymi elementami. - W tym miejscu nie ma żadnych tablic ostrzegawczych, a nawet taśmy zabezpieczającej. Moim zdaniem, ten chodnik powinien zostać wyłączony z ruchu pieszych. Dzieciaki chodzą tędy do szkoły. Na razie nikomu nic się nie stało, i daj Boże by tak pozostało, bo w innym przypadku odpowiedzą za spowodowanie wypadku - mówi zaniepokojony Eugeniusz Lisiecki, mieszkaniec sąsiedniego budynku.

Inwestorem w tym miejscu jest miastecki samorząd, który buduje pogorzelcom mieszkania. Wykonawcą jest firma Ankra Bis z Bytowa.

Władze gminy nie mają sobie jednak nic do zarzucenia.

- Budowa jest ubezpieczona, a gruz leży na naszym terenie - zastrzega Izabela Klasa, naczelnik Wydziału Infrastruktury Technicznej Urzędu Miejskiego w Miastku.

Problem w tym, że hałda z dnia na dzień rośnie, a razem z nią przechyla się stary metalowy płot. Kilka centymetrów dalej jest chodnik, którym codziennie chodzą uczniowie podstawówki. Obok znajduje się też podwórko, należące do mieszkańców sąsiedniego budynku. Gdy powieje wiatr, samochody są zakurzone.

- Bałagan jest totalny. Mój samochód wygląda teraz codziennie, jakby go ktoś mąką posypał - dodaje Lisiecki.

Tu również urząd nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Jeśli ktoś czuje się poszkodowany zawsze może wystąpić o odszkodowanie - upiera się Izabela Klasa.

Kurz jeszcze by wszyscy przeboleli, ale najgorzej jest z bezpieczeństwem. Nic dziwnego, że każdy z przerażeniem obserwuje narastanie kilkumetrowej już sterty gruzu. - Ten stary płot w końcu nie wytrzyma nacisku i runie z całym tym gruzem na chodnik. Ciekawe, co wtedy powiedzą w urzędzie? - pyta spotkana na ulicy kobieta.

Reakcja innego urzędnika była - na szczęście - bardziej odpowiedzialna. Tomasz Zielonka, zastępca burmistrza Miastka, wyraźnie przejął się zgłoszoną przez nas sprawą. - Wyślę tam naszego inspektora, który dogłębnie zbada temat i ewentualnie nakaże dobrze zabezpieczyć to miejsce. W końcu za to płacimy - podkreśla Zielonka.

Budowa, która spowodowała tyle zamieszania to oczekiwana od dawna adaptacja mieszkań dla pogorzelców. Remont 9 lokali kosztuje 400 tysięcy złotych. Prace mają być zakończone w marcu.

- Jak się coś buduje czy remontuje, to trzeba to robić z głową, a nie drugiemu wchodzić w szkodę - podsumowuje Lisiecki.

Statki wycieczkowe na złom przez pandemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie