Miastko: Ciepło tak drogie, że aż luksusowe

Mateusz Węsierski
Mieszkanka ul. Wielkopolskiej żąda zmian systemu opłat za c.o.
Mieszkanka ul. Wielkopolskiej żąda zmian systemu opłat za c.o. Adam Kiedrowicz
Mieszkanka Miastka sama przeciwko Miasteckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Płaci dużo, więc żąda zmian w systemie naliczania opłat za centralne ogrzewanie.

Mieszkanka bloku przy ul. Wielkopolskiej 5 zbuntowała się przeciwko Miasteckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Nie zgadza się z wysokością kosztów ogrzewania mieszkania. Twierdzi, że w innych częściach Miastka i w winnych miastach ludzie płacą o wiele mniej.

- Już w zeszłym roku, po wysokich dopłatach do ciepłej wody, przewidywaliśmy że koszt ciepła znacznie zdrożeje. Dlatego oszczędzaliśmy - mówi mieszkanka ul. Wielkopolskiej w Miastku (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). - Po tegorocznym rozliczeniu okazało się, że mimo oszczędzania i tak muszę dopłacić 1100 zł do ciepła z grzejników.

Kobieta twierdzi, że coś może być nie tak z funkcjonowaniem podzielników w jej mieszkaniu.

- Już w ubiegłym roku wskazywało u mniej 10-krotnie więcej niż u sąsiadów, choć kurki w grzejnikach miałam przekręcone na drugi stopień. Zgłosiłam to firmie Techem, która nie stwierdziła nieprawidłowości - informuje.

Miastecka Spółdzielnia Mieszkaniowa wprowadziła nowy system rozliczania w ubiegłym roku. 70 procent kosztów ogrzewania trzeba płacić obligatoryjnie (wcześniej było to 50 procent). - Czy ktoś używa czy nie, płaci za ogrzewanie pionów, suszarni i klatek - wyjaśnia kobieta.

Kolejne 30 procent kosztów nalicza się według wskazań podzielników w mieszkaniach. - Z tych 30 procent w naszym bloku do rozliczenia było 10 tys. zł. Mieszka tu 20 rodzin, a na mój lokal przypadło 1800 zł. To prawie jedna piąta, a mam mieszkanie o powierzchni 53 metrów kwadratowych - podkreśla lokatorka.

Nasza Czytelniczka szuka przyczyny w źle zamontowanych podzielnikach. - Powinny być przymocowane kluczem dynamometrycznym, czego pracownicy firmy Techem nie stosują. Mój podzielnik przykręcali śrubokrętem - sygnalizuje. - Tu chodzi o nacisk. Jeśli jest źle przykręcony i jest wyższy nacisk na kaloryfer, to wskazania będą wyższe. Ponadto mój podzielnik jest na wysokości 75 procent grzejnika, a według polskich norm powinien być na 60 procentach. Fachowiec z firmy Techem próbował go odkręcić, ale nie dał rady. Jest za mocno przytwierdzony. Jak przyspawany.

Drugiej przyczyny upatruje w oszczędnościach u innych mieszkańców. Twierdzi, że nie używają kaloryferów i grzeją się ciepłem pochodzącym z rur. - A jeśli już ktoś odkręci grzejnik to słono zapłaci - domniema mieszkanka.

Jej zdaniem, taki system doprowadzi do zagrzybienia mieszkań. Jej lokal znajduje się przy północnym szczycie, na parterze. Lokal za ścianą to pustostan, a sąsiad u góry oszczędza. Kobieta twierdzi, że z tego powodu ciepło z jej mieszkania "ucieka".

- W kuchni już mam pleśń za meblami - podkreśla. - Brnięcie w oszczędności z powodu wysokich cen powoduje wydzielanie się szkodliwych substancji, pochodnych wilgoci. Odczujemy to na naszym zdrowiu. To zniewalanie ludzi. Powinni obniżyć stawkę ryczałtową za metry kwadratowe i ludzie żyliby jak należy, a tak substancja mieszkaniowa ulega stopniowemu niszczeniu.

Proponowała taki system prezesowi spółdzielni, ale nie zgodził się. - Apeluję do mieszkańców Miastka, by wzięli to pod rozwagę. Powinniśmy płacić za ciepło wykorzystane, a nie za wskazania kaloryferów z darowizną dla spółdzielni i Zakładu Energetyki Cieplnej - nawołuje kobieta. - Ryczałt jest korzystniejszy, bo byłoby jak w supermarketach. Ludzie kupowaliby więcej tańszego ciepła, a nie siedzieli w zimnych mieszkaniach płacąc i tak horrendalne sumy.

Jej zdaniem, podzielniki energii cieplnej już są nielegalne, bo powinno być jeszcze jedno urządzenie rejestrujące temperaturę w pomieszczeniu. Różnica temperatur z kaloryfera i w mieszkaniu stałaby się podstawą obliczenia faktycznie zużytego ciepła.

- W obecnym systemie ciepło w mieszkaniu to luksus, na który mnie nie stać. W ciągu roku zapłaciłam 7 tys. zł - podkreśla Czytelniczka.

Piotr Harat, prezes Miasteckiej Spółdzielni Mieszkaniowej
Budynek przy ul. Wielkopolskiej 5 zasilany był do tej pory w energię cieplną z małej kotłowni zlokalizowanej w tym budynku. Od 16 listopada budynek ten został podłączony do nowo wybudowanej sieci ciepłowniczej. Koszt energii cieplnej zmniejszy się z 59,27 zł do 44,63 zł/GJ, t. j. o 25 procent. W Miastku zaliczka na koszty ogrzewania wynosi od blisko 15 lat 2,50 zł/m2 powierzchni użytkowej mieszkania miesięcznie. Jedynie budynek na ulicy Wielkopolskiej ma zaliczkę 3,10 zł/m2 oraz 5 budynków przy ul. Młodzieżowej - po 2,80 zł/m2. Zaliczkę 2,50 zł/m2 w większości zasobów mieszkaniowych udało się utrzymać tak długo, gdyż spółdzielnia realizowała konsekwentnie program oszczędności energii cieplnej polegający na kompleksowym ociepleniu ścian i stropodachów budynków. Dzięki temu zmniejszyliśmy roczne zużycie ciepła od 1995 do 2010 roku o ponad 50 procent, co daje oszczędności roczne w dzisiejszych cenach ok. 1 mln zł. Zastosowany przez naszą spółdzielnię podział kosztów ogrzewania 70 procent dzielone według powierzchni użytkowej i 30 procent dzielone według jednostek zużycia, stosuje w Miastku również wspólnota mieszkaniowa przy ul. Koszalińskiej 24. Podział ten zachęca mieszkańców do racjonalnego korzystania z ciepła. Nie opłaca się całkowicie zakręcać grzejników, co powoduje wychłodzenie i zawilgocenie mieszkań. Wszystkie uwagi natury technicznej zgłoszone przez Panią z ul. Wielkopolskiej przekażemy do firmy Techem, która sprawdzi te zarzuty i ustosunkuje się do nich. W budynku przy ul. Wielkopolskiej 5 jedenastu mieszkańców miało zwroty z ogrzewania, a ośmiu musiało dopłacać. W innych budynkach spółdzielni na ogół pojedyncze osoby mają niewielkie dopłaty, a pozostałe zwroty. Po zmniejszeniu ceny ciepła, w związku z przyłączeniem budynku do sieci, będziemy mogli zmniejszyć wielkość zaliczki do kwoty 2,80 zł/m2.
W cytowanych danych z innych spółdzielni nie można mówić o cenach za c.o., lecz o zaliczkach, które są przedpłatą na koszty ogrzewania rozliczane raz w roku.


Porównanie cen ciepła

Miastko
ciepła woda: 15,6 - 42,37 zł/m3
centralne ogrzewanie: 2,4 - 3,1 zł/m2

Lębork
ciepła woda: 20 - 27 zł/m3
c.o.: 900 - 1000 zł/sezon grzewczy

Gdańsk "Rozstaje"
c.w.: 12,42 zł/m3
c.o.: 1,23 - 3,5 zł/m2

Koszalin "Przylesie"
c.w.: 14 - 18 zł/m3
c.o.: 2,2 - 3 zł/m3

Bytów
c.w.: 13,30 zł/m3
c.o.: 2 - 3 zł/m2

Kościerzyna "Wspólny dom"
c.w.: 7,79 - 20 zł/m3
c.o.: 2,65 zł/m2

Szczecin SSM
c.w.: 9,25 - 21,91 zł/m3
c.o.: 1,80 zł/m2

Warszawa "Góraczewska"
c.w.: 8 - 14 zł/m3
c.o.: 1,2 - 1,7 zł/m2

Białystok "Słoneczny stok"
c.w.: 12 zł/m3
c.o.: 2 zł/m2

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
maga

Człowieka mają za idiotę. Płaci 7 tys za małe mieszkanie a ma zimno - 18 stopni i chodzi w kufajce. U mnie letni kaloryfer ogrzewa ścianę zewnętrzną budynku, ciepło jest tylko przy kaloryferze, dalej w pomieszczeniu jest 18 stopni, a licznik napieprza jak głupi. Już miałam dopłatę 500 zł, mimo że było zimno. Gdybym chciała mieć w domu 20 st grzejnik musiałby być gorący i zapłaciłabym z 10 tys. za 30 m kw. To jest chory, niesprawiedliwy system, ludzie boją się odkręcać kaloryfery przez te liczniki. przez co budynki wilgotnieją i zarastają grzybem. Ktoś obie niezle na nas zarabia, ciepło to faktycznie luksus.

Dodaj ogłoszenie