Bytów: Rodzice zaskarżą szpital za śmierć noworodka

Marcin Pacyno
Rodzina spod Bytowa chce zaskarżyć szpital w prokuraturze. Młodzi rodzice nie mogą się pogodzić ze śmiercią dziecka. Noworodek zmarł w Szpitalu Powiatu Bytowskiego.

Rodzina uważa, że powodem śmierci dziecka były zaniedbania lekarskie oraz źle działający sprzęt przy porodzie, m.in. KTG, które rejestruje rytm bicia serca dziecka.

- Urządzenie wskazywało niskie tętno, ale lekarze nie reagowali. Powiedzieli, że to urządzenie często się psuje - oburza się Bartłomiej Puzdrowski, ojciec dziecka, które zmarło 2 godziny po porodzie.

Dramat rozegrał się 1 września w Bytowie. Puzdrowski żądał cięcia cesarskiego, lekarze odmówili. - Po długim porodzie dziecko było blade. Po śmierci okazało się, że powodem zgonu było niedotlenienie. Uważam, że zmarło z winy personelu szpitala - dodaje Puzdrowski.

Ojciec zapowiada złożenie doniesienia do prokuratury, ale jeszcze tego nie zrobił. - Na razie nie otrzymaliśmy takiego dokumentu - mówi Jan Zborowski, szef Prokuratury Rejonowej w Bytowie.

Sprawa stanęła także na ostatniej sesji Rady Powiatu Bytowskiego. Radna, a zarazem praktykująca lekarka, Sławomira Musiał zażądała specjalnego spotkania w sprawie funkcjonowania szpitala i wyjaśnienia sprawy śmierci noworodka. Do spotkania nie doszło, ale szpital przygotował pisemne oświadczenie.

- W tygodniu następującym po zdarzeniu przeprowadziliśmy wewnętrzne postępowanie zmierzające do jednoznacznego udokumentowania przebiegu całości porodu, który odbył się w dniu 1 września br. na bloku porodowym naszego zakładu, pionu opieki w Bytowie - pisze dyrekcja szpitala.

Postępowanie to miało polegać na rozmowach z personelem, weryfikacji sprzętu na oddziale porodowym, a także zleceniu sekcji zwłok noworodka. Wykluczono błąd lekarski i wadliwe działanie sprzętu.

- W efekcie przeprowadzonych rozmów oraz sprawdzenia stanu technicznego wzmiankowanego sprzętu stwierdzono, że podjęte działania lecznicze i profilaktyczne (głównie relaksacyjne i przeciwbólowe) oraz podane podczas akcji porodowej środki farmakologiczne były w pełni prawidłowe, uzasadnione i dostosowane do stanu ogólnego położnicy i płodu. Spełniały one ogólnie przyjęte standardy postępowania medycznego i stosowane zasady farmakoterapii. Jednocześnie można z całą pewnością zagwarantować, że sprzęt użyty podczas porodu był w pełni sprawny i nie stanowił żadnego zagrożenia, tak dla rodzącej, jak i dla noworodka - mówi Ewa Wichłacz, rzecznik prasowy szpitala. - Zarówno na podstawie analizy zapisów dokumentacji i odczytów aparatury monitorującej przebieg porodu, jak i prowadzonych obserwacji zewnętrznych (brak krwawienia z dróg rodnych) nie można było w pierwszej i w drugiej fazie porodu domniemywać o jakimkolwiek zagrożeniu ze strony przedwczesnego odklejenia łożyska czy niedotlenienia noworodka, co jednoznacznie wskazują wyniki sekcji oraz analiza koordynatora oddziału.

Z ustaleń szpitala wynika, że zgon noworodka nastąpił z powodu wad anatomicznych budowy łożyska i pępowiny.

Rodzice nie chcą się zgodzić z taką wersją. Zapowiadają walkę do końca.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie