To kolejna książka uroczego małżeństwa - Karoliny i Maciej Szaciłło. W "Parze w kuchni" poznacie sześćdziesiąt przepisów na lekkie i zdrowe dania, a także dowiecie się, jak dbać o swój związek i pielęgnować zdrową relację. Nam udało się porozmawiać o recepcie na udane dania i stereotypie, że kuchnia powinna należeć wyłącznie do przedstawicielek płci pięknej.

Kto powinien sięgnąć po książkę "Para w kuchni"?
Karolina: Każdy kto chce się zdrowiej odżywiać. Jak pisze Hania Stolińska, dietetyczka z Instytutu Żywności i Żywienia w „Parze w kuchni”: Gotowanie to najlepsza metoda obróbki termicznej. Gotowane produkty mogą być spożywane praktycznie przez wszystkie osoby, zaczynając od niemowląt podczas wprowadzania pierwszych posiłków, a kończąc na osobach starszych. Osoby starsze często mają problemy ze spożywaniem wielu pokarmów. Gotowane potrawy są zdecydowanie bardziej lekkostrawne, wartościowe i zwykle mniej kaloryczne niż produkty smażone i pieczone (najczęściej z dodatkiem tłuszczu). Najlepszym sposobem gotowania jest gotowanie na parze. (…) Znakomicie poprawia smak warzyw, nie obniża ich wartości odżywczych, jest szybkie i tanie. Jest to jeden z najprostszych i najszybszych kroków, żeby jeść zdrowsze posiłki. Niestety mimo to jest wciąż mało popularną metodą obróbki termicznej. W badaniu oceniającym sposób przygotowania warzyw i ziemniaków jedynie 2,4% respondentów wskazuje na stosowanie gotowania na parze…

W lekturze nie zabrakło - co staje się Waszym znakiem rozpoznawczym - osobistych komentarzy i psychologicznych porad. Szczególnie interesuje mnie odwołanie do jin jang. Jakie znaczenie mają w kuchni, we wspólnym świecie?
Maciej: I znów posłużę się cytatem z książki. (…) Jin w dialekcie mandaryńskim oznacza ekspansję, rozszerzanie, natomiast jang - skurcz, kontrakcję. To dwa bieguny o największej sile oddziaływania we wszechświecie. Jin jest rozumiane jako noc, zimno, ciemność i żeński aspekt natury. Z kolei jang to dzień, ciepło, światło i męski pierwiastek natury. Mimo, że są to przeciwstawne siły, uzupełniają się i tworzą zrównoważoną całość. Nie ma bowiem światła bez ciemności, ani nocy bez dnia. (…) Wszystko co nas otacza, co jest częścią naszego organizmu, można zaklasyfikować jako jin lub jang. Osoby, u których dominuje jin są bierne, zrelaksowane i skłonne do refleksji. Z kolei te, u których przeważa jang, są zwykle bardziej aktywne, witalne i podatne na chorobę. (…)” - wyjaśnia Loli Curto w „Potrawach makrobiotycznych”.
Energia żeńska jest wychładzające i reprezentują ją wszystkie produkty posiadające właśnie naturę termiczną wychładzającą np. większość surowych warzyw czy owoców dojrzewających na słońcu. Z kolei te, które rosną pod ziemią najczęściej rozgrzewają - posiadają więcej energii męskiej. Wszystko co gotowane, pieczone czy jeszcze bardziej smażone ma właśnie przewagę energii męskiej. W kuchni, podobnie jak w życiu, chodzi o zachowanie równowagi. Nigdy nie jest to jednak stosunek 50 na 50. Zawsze jedna z energii będzie dominująca… Energia męska i żeńska we wspaniały sposób reprezentują się również w parowarze. Sam proces podgrzewania jest męski. Natomiast skraplająca się para przejawia już energię żeńską…

W najnowszej książce proponujecie między innymi alternatywę dla bułki tartej i sałatki jarzynowej. Jakie są Wasze przepisy na te dania? Dlaczego warto skorzystać z nich jako alternatywy do tradycyjnych receptur?

Tradycyjna bułka tarta, przyrządzona z białej, rafinowanej mąki pszennej ma niewiele wspólnego ze zdrowiem. Wykonana na bazie mąki z ciecierzycy jest nie tylko wzbogacona o białko i żelazo. Nie wchłania również tłuszczu!



Przepis na bezglutenową panierkę
Składniki: 100 g mąki z ciecierzycy, 120 ml wody, szczypta nierafinowanej soli

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, tak aby dobrze się połączyły i nie było grudek. Najlepiej zrobić to trzepaczką lub ręcznym blenderem. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wylewamy ciasto. Rozprowadzamy je tak, aby utworzyło cienki placek. Wkładamy go do piekarnika rozgrzanego do 180 st. z termoobiegiem. Pieczemy, aż ciasto będzie dobrze przypieczone i chrupiące. Gdy osiągnie ten stan, blachę wyjmujemy z piekarnika. Ciasto po lekkim przestudzeniu łamiemy na małe kawałki. Wkładamy ponownie do piekarnika i pieczemy jeszcze chwilę, aż wszystkie kawałki będą wysuszone i chrupiące. Uważamy, aby ich nie przypalić. Po przestudzeniu kawałki mielimy w robocie kuchennym z metalowym ostrzem lub w przystawce do ręcznego blendera na „bułkę tartą”. Przechowujemy ją w zamkniętym pojemniku.



Tradycyjna sałatka warzywna natomiast jest tłusta i ciężkostrawna, szczególnie jeśli przygotowujemy ją na bazie kupionego majonezu wypełnionego tłuszczami trans. Jednak delikatna sałatka z parowanymi, zachowującymi maksimum smaku oraz wartości odżywczych warzywami korzeniowymi, ziemniakami, lekko zblanszowanym (a nie z puszki) groszkiem oraz wegańskim majonezem z tofu, przekonała mnie. To pełnowartościowa i bardzo sycąca przekąska.



Przepis na lekką, polską sałatkę
Składniki:
250 g obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków
150 g obranej i pokrojonej w kostkę marchewki
50 g obranego i pokrojonego w kostkę korzenia pietruszki
100 g zielonego groszku
50 - 70 g pokrojonych w kostkę ogórków kiszonych
Niskotłuszczowy majonez:
25 g ugotowanego na parze ziemniaków
50 g naturalnego tofu
4 łyżki mleka roślinnego (np. sojowego, owsianego)
3 łyżki octu jabłkowego
1/2 łyżeczki nierafinowanej soli (najlepiej czarnej himalajskiej tzw. „jajecznej”)
2 łyżeczki jasnej musztardy np. sarepskiej

Ziemniaki, marchewkę i pietruszką wkładamy do parownika (jeśli używamy poziomowego to ziemniaki powinny być najniżej). Warzywa parujemy około 15 minut, aż będą miękkie, ale nie będą się rozpadały (marchewka może być gotowa wcześniej). Groszek blanszujemy we wrzątku, aż będzie al dente. Przestudzone ziemniaki, marchewkę, pietruszkę i groszek łączymy z ogórkami kiszonymi. Dodajemy 3 - 4 łyżki niskotłuszczowego majonezu. Delikatnie mieszamy, tak aby warzywa się nie rozpadły. Przygotowujemy majonez: wszystkie składniki miksujemy do uzyskania jednolitego majonezu.



Które przepisy z tej książki uznacie za Wasze ulubione i czemu? Czy nad którymś praca była szczególna - biorąc pod uwagę wspólne gotowanie?
Karolina: Moim numerem jeden są knedle z truskawkami/śliwkami - smakują rewelacyjnie, a są zdecydowanie zdrowszą i odżywczą wersją tradycyjnych. Praca nad całą książką była zaskakująca. Kiedy Maciek wpadł na pomysł książki z przepisami na parze, obawiałam się tego tematu. Dania gotowane na parze kojarzyły mi się z czymś mdłym, rozgotowanym, pozbawionym smaku. Okazało się, że parowniki kryją w sobie cały potencjał możliwości.

Jak walczyć ze stereotypem, że "miejsce kobiety jest w kuchni" i sprawić, by i mężczyzna gotował razem z ukochaną (lub zamiast niej)?
Maciej:
Przede wszystkim nie chciałbym z niczym „walczyć” ;) Z autopsji wiem, że zdecydowanie łatwiej wprowadzać zmiany na zasadzie ewolucji, a nie walki i rewolucji (śmiech). W kuchni może być miejsce zarówno dla kobiety jak i mężczyzny. My z Karolą mamy taką zasadę, że dzielimy się obowiązkami. Ja chętniej gotuję, bo to lubię, a ona uwielbia prać i rozwieszać pranie, więc zdecydowanie częściej się tym zajmuje. Zdarza się, że wspólnie przygotowujemy posiłki. Rozmawiamy, spędzamy przyjemnie czas. Na tym polega związek partnerski - na szczerości, rozmowie, na współpracy (a nie rywalizacji) i wspólnym podejmowaniu decyzji.

Książki

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!