Wojciech Pomorski od 7 lat walczy o prawo do widywania swoich córek Wojciech Pomorski od 7 lat walczy o prawo do widywania swoich córek

Wojciech Pomorski od 7 lat walczy o prawo do widywania swoich córek (© Marcin Pacyno)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nowe wieści z frontu walki polskiego ojca z niemieckim urzędem. Tym razem Jugendamt, niemiecki urząd ds. dzieci, zabronił rodzicom Wojciecha Pomorskiego z Bytowa widywania się z ich wnukami, które kilka lat temu do Niemiec uprowadziła była żona ich syna – rodowita Niemka.

Wojciech Pomorski walczy o prawo do widywania dzieci. Teraz tę szansę dodatkowo odebrano jego rodzicom.
Dziadkowie zwrócili się do austriackiego sądu, gdzie obecnie przebywa była żona Pomorskiego wraz z dziećmi, o wydanie zezwolenia na widywanie wnuczek. Sąd wystąpił do niemieckiego Jugendamtu o wystawienie opinii. Odpowiedź zszokowała rodzinę Pomorskich.
– Obie dziewczynki przyznają, że nie chcą utrzymywać kontaktów ani z ojcem, ani z dziadkami – pisze do wiedeńskiego sądu Margit Badner z Jugendamtu. – Pani Pomorska stworzyła sobie w Austrii nowy, przytulny dom i próbuje radzić sobie jak tylko potrafi, a decyzję o spotkaniach z dziadkami pozostawia dzieciom – pisze urzędniczka, która w akapicie poświęconym opinii dzieci zauważa, że: „Kontakty z dziadkami, gdy istniało małżeństwo, były jedynie luźne. Ojciec, którego dzieci odrzucają, chce być podczas wizyt dziadków również obecny. Z punktu widzenia dzieci nie ma już serdecznej i silnej więzi z krewnymi ze strony ojca” – zauważa niemiecka urzędniczka.
Pomorscy są oburzeni opinią wystawioną przez niemiecki urząd. Wysłali nawet pismo odwoławcze do wiedeńskiego sądu. Twierdzą, że Jugendamt przedstawia sprawę jednostronnie.
– Obecność ojca przy widzeniach miała spowodować to, że sąd nie musiałby szukać tłumacza, bo on zna bardzo dobrze język niemiecki – wyjaśniają Wacław i Gertruda Pomorscy. – Wcale nie chcieliśmy wykorzystać tej sytuacji do zainspirowania spotkania naszego syna z dziećmi. To bezpodstawna insynuacja – zastrzegają.
Pomorscy czekają na decyzję sądu po apelacji. Są pełni obaw, bo ich syn już pół roku czeka na wyrok. Przypomnijmy, że ostatnia rozprawa dotycząca ewentualnego przyznania prawa do widywania się z dziećmi zapadła 16 marca tego roku. Teoretycznie sąd miał pół roku na wydanie wyroku. Nie zrobił tego do dziś. Wojciech Pomorski jest kłębkiem nerwów. Po cichu liczy, że wyrok będzie dla niego korzystny, bo chciałby zobaczyć w końcu swoje dwie córki. – Po decyzji zakazującej widywania się z dziadkami jestem pełen obaw. Po cichu liczę jednak, że austriacki sąd zreflektuje się i zauważy, że niemieccy urzędnicy dyskryminują polskich rodziców – komentuje Pomorski.

Polscy rodzice walczą z niemieckim urzędem
Nowe wieści z frontu walki polskiego ojca z niemieckim urzędem. Tym razem Jugendamt, niemiecki urząd ds. dzieci, zabronił rodzicom Wojciecha Pomorskiego z Bytowa widywania się z ich wnukami, które kilka lat temu do Niemiec uprowadziła była żona ich syna – rodowita Niemka. W

Wiadomości, Wydarzenia

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

tez matka i babcia (gość)

Polski ojciec - zle! Polski jezyk - zle! Polska babcia i dziadek - tez zle! Czy ci dewianci w Niemczech i Austrii nigdy nie znormalnieja? Jak o tym czytam, to sobie tak mysle, ze tu trzeba zdecydowanych dzialan polskich politykow, by takie szokujace rzeczy sie nie dzialy teraz i to w tzw. "zjednoczonej Europie". Dlaczego nasze wladze sobie pozwalaja tak traktowac wlasnych obywateli? Czy nie stac ich na zdecydowana postawe? Jak tak nas traktuja to obetnijmy tak wielkoduszne przywileje tzw. "mniejszosci" niemieckiej. Jak zasada partnerstwa to partnerstwo na calego! Jak go nie ma to zrobmy je wreszcie! Dlaczego w naszym kraju sie tzw. "mniejszosc niemiecka" faworyzuje (??), a naszym obywateli pozwala sie tak skandalicznie traktowac w tych krajach, w ktorych maja o sobie jeszcze chore mniemanie, ze sa jakimis "nadludzmi"? Co to my i nasz jezyk - bydlo jakies jestesmy?
Zycze wytrwalosci dla Pana Wojciecha Pomorskiego i jego rodzicow w walce o swoje coreczki i wnuczki. Ta cala sprawa to wyrzut sumienia dla naszych wladz....